Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz z nich zrezygnować poprzez odpowiednie ustawienia swojej przeglądarki (więcej). Zamknij
psur.pl - Wycieczki po Polsce
strona główna > artykuły > Sądecki Park Etnograficzny - prawdziwy skansen

Sądecki Park Etnograficzny - prawdziwy skansen

Przebywając w okolicy Nowego Sącza postanowiliśmy zwiedzić Sądecki Park Etnograficzny. Nie było to wcale łatwe zadanie, o czym można przeczytać w tej krótkiej relacji.

Redakcja | ostatnia aktualizacja: 13-08-2010, 7:42 | Copyright (c) psur.pl | Zakaz kopiowania tekstu i/lub zdjęć

Sądecki Park Etnograficzny to oddział Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu. Jest to duży skansen prezentujący kulturę ludową Sądecczyzny z uwzględnieniem całej różnorodności jej grup etnicznych (np. Lachy Sądeckie, Łemkowie). Nasze perypetie miały miejsce pod koniec lipca 2010 roku.

Do skansenu można się dostać z dwóch stron: głównym wejściem lub od strony tworzonego właśnie kolejnego oddziału muzeum - Miasteczka Galicyjskiego. Niestety droga, przy której jest główne wejście była rozkopana i nieprzejezdna, natomiast od strony Miasteczka była zerwana kładka (pewnie po powodzi), więc bez przeprawy wpław przez rzekę nie było dojścia do skansenu. Na stronie internetowej nie znaleźliśmy na ten temat ani słowa - wręcz przeciwnie, były informacje o możliwym przejściu. I tak jeździliśmy po Nowym Sączu próbując jakoś dojechać do wejścia, a żadnych tablic informujących jak w tej sytuacji dostać się do skansenu nie było.

W końcu zostawiliśmy samochód na remontowanej ulicy i postanowiliśmy przejść ok. kilometra do głównego wejścia. Biorąc pod uwagę, że mieliśmy małe dzieci, a ulica była placem budowy (błoto, kałuże na całą szerokość, zupełny brak chodników) nie było to przyjemne zadanie.

Kiedy wreszcie dostaliśmy się na miejsce, zapytaliśmy w kasie ile trwa zwiedzanie skansenu z przewodnikiem (jest taka pozycja w cenniku). Pani lekko się wystraszyła (czyżby ktoś zakłócił jej błogi spokój?), odpowiedziała, że półtorej godziny po czym szybko dodała, że nie ma takiej potrzeby, bo na obiektach też są ludzie i oni wszystko powiedzą. Wraz z biletami (w sobotę darmowe) dostaliśmy mapkę skansenu, niestety niezbyt czytelną.

W każym razie Sądecki Park Etnograficzny już na pierwszy rzut oka wygląda bardzo zachęcająco, jest rozległy, położony na wzgórzu, a między mnóstwem zieleni już od wejścia widać jakieś zabudowania. Radzi zatem, że udało nam się tu w końcu dotrzeć, poszliśmy w stronę pierwszej grupy chat. Przywitał nas brak jakichkolwiek tabliczek informacyjnych, co oczywiście redukuje wartość poznawczą skansenu niemal o sto procent. Do jednej z chat można było wejść, w środku siedziała tam nawet jakaś pani z obsługi, ale coś pisała przy stole i zdecydowanie nie wyglądała na zainteresowaną udzieleniem jakichkolwiek informacji. Turysta zatem nie wie nawet czy ta mała osada, to chaty łemkowskie czy może należące niegdyś do Górali Sądeckich, o takich "szczegółach" jak przeznaczenie poszczególnych izb już nie wspominając.

Zagrzmiało, a ponad naszymi głowami pojawiły się chmury, z których zaczynał padać deszcz. Małe dzieci oraz perspektywa powrotu przez rozkopane ulice spowodowały, że na takich wrażeniach zakończyła się nasza przygoda z Sądeckim Parkiem Etnograficznym. Na pewno jeszcze wrócimy w to ciekawe miejsce i to z mocnymi postanowieniem pomęczenia personelu, czyli uzyskania jakiejś "usługi przewodnickiej". Na razie jednak, będąc tam latem 2010 roku, możemy śmiało stwierdzić, że Sądecki Park Etnograficzny to prawdziwy skansen, zarówno jeśli chodzi o treść jak i obsługę turystów.

Komentarze - forum







Więcej w naszym serwisie

Copyright (c) Piotr Surowiecki | O nas i kontakt | Regulamin i polityka prywatności | odsłon od XI 2009: 6498854