Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz z nich zrezygnować poprzez odpowiednie ustawienia swojej przeglądarki (więcej). Zamknij
psur.pl - Wycieczki po Polsce
strona główna > artykuły > Koszalin - sposób na niepogodę nad morzem

Koszalin - sposób na niepogodę nad morzem

Co robić, gdy podczas urlopu nad morzem pada deszcz? Można wybrać się na wycieczkę do któregoś z pomorskich miast. My odwiedziliśmy Koszalin.

Piotr Surowiecki | ostatnia aktualizacja: 05-08-2011, 19:17 | Copyright (c) psur.pl | Zakaz kopiowania tekstu i/lub zdjęć

Pokój mały, dzieci długo w nim nie posiedzą, ulewny deszcz nie pozwala na spacer... w takiej sytuacji dobrym wyjściem okazuje się np. zwiedzanie muzeum. Tam też skierowaliśmy swoje kroki po przybyciu do Koszalina.

Przychodzimy do Muzeum w Koszalinie

Muzeum w Koszalinie - tak brzmi jego oficjalna nazwa - mieści się w dawnym pałacu młynarza. Składa się z kilku wystaw, a także ze Skansenu Kultury Jamneńskiej. Na początku zwiedzania mogą zaskoczyć ceny biletów: normalne po 10 zł, ulgowe po 8 zł. Tyle dobrze, że szkraby nie płacą. Zwiedzanie z przewodnikiem kosztuje aż 50 zł, przy czym jest możliwe tylko po wcześniejszym umówieniu. Sytuację pogarsza fakt, że w kasie nie kupimy ani nie dostaniemy żadnego przewodnika w papierowej formie. To ewidentne zaniedbanie, bo wystarczyłoby np. wydrukować omówienia wystaw, które znajdują się na stronie internetowej muzeum. Radzimy zatem zrobić to we własnym zakresie przed wizytą w muzeum. Pytanie tylko, kto ma taką możliwość podczas urlopu nad morzem?

Kolejne utrudnienie dla rodziców, to brak możliwości wejścia do muzeum z nosidełkiem turystycznym na plecach. Trzeba je zostawić w bezpłatnej szatni przy kasie.

Zwiedzamy muzealne wystawy

Pierwsza wystawa na trasie zwiedzania to "Sztuka dawna i rzemiosło od baroku do secesji". W ładnie wyremontowanych pomieszczeniach umieszczono głównie meble i obrazy. Pozbawieni przewodnika nie dowiemy się praktycznie niczego o eksponatach, rzucimy okiem z ciekawością, ale pójdziemy dalej. Zatrzymają się tylko koneserzy. Nawet tak podstawowa informacja, że poszczególne sale reprezentują poszczególne okresy historyczne jest przed zwiedzającymi ukryta (personel milczy, tabliczek nie widzieliśmy).

W kolejnej sali w sierpniu 2010 prezentowana była wystawa czasowa: portrety i autoportrety z drugiej połowy XX wieku. To raczej coś dla pasjonatów, natomiast ogromna zaleta tej wystawy dla rodziców z dziećmi to sposób ekspozycji: obrazy były na ścianach w dużej sali, a jej środek pozostał pusty. To dało dużą przestrzeń, w której dzieci mogły się trochę wybiegać bez ryzyka uszkodzenia czegoś.

Historia Koszalina oraz zabytkowe monety to tematy wystaw w kolejnej sali. Tu robi się już zdecydowanie ciekawiej, jest więcej opisów wyjaśniających ekspozycję, zwiedzający mają też do dyspozycji ciekawą aplikację multimedialną prezentujacą historię Koszalina. Z ciekawych rzeczy można wymienić autentyczne monety rzymskie z początków naszej ery czy atrakcyjną dla dzieci, bardzo starannie wykonaną, makietę jeziora Jamno i okolic (statki, rybacy itp.).

Ostatnia ekspozycja, która wydaje się jednocześniej najciekawsza, to Skansen Kultury Jamneńskiej. Mieści się on w chatach przeniesionych z pomorskich wsi, a prezentuje społeczność zamieszkałą w okolicach podkoszalińskiej wsi Jamno. Główny budynek to chata mieszkalna z odtworzonym wnętrzem, meblami i sprzętami. Tu jest chyba najciekawiej, są nawet obszerne opisy w niektórych salach. Obok położone chaty to budynki gospodarcze: warsztat szewski i kuźnia.

Milczący personel

Przebywając w muzeum przez około godzinę byliśmy jedynymi gośćmi. Z wpisu do księgi pamiątkowej (o który nas poproszono) wynikało, że tego dnia nikt więcej w muzeum nie był i że jest to typowa sytuacja. A przecież to był sierpień, szczyt sezonu nad morzem! Zastanawia zatem dlaczego osoby, które są przy każdej ekspozycji nie powiedzą o niej chociaż kilku słów. Nie jest zachęcające przyjęcie, którego doświadczyliśmy np. w jednej z chat skansenu, kiedy to pan z obsługi na nasze "Dzień dobry!" oderwał tylko na chwilę wzrok od czytanej książki, odpowiedział, a potem dalej zagłębił się w lekturze. Czy to tak wiele opowiedzieć trochę o wybranych eksponatach, pokazać jak się ich używało albo przynajmniej je nazwać? Przecież żeby powtórzyć kilka zdań nie trzeba specjalnych kursów czy uczelnianych tytułów.

Tabliczek z opisami bardzo mało, personel nic nie powie, papierowego przewodnika nie ma, bilety drogie... trudno się dziwić, że tak mało osób odwiedza to muzeum. Szkoda, bo widać, że dobrze pełni ono funkcje badania, utrwalania i opisywania spuścizny materialnej i kulturowej. Gorzej z prezentacją tego dorobku zwykłym turystom.

(Muzeum zwiedzaliśmy latem 2010 roku)

Co jeszcze w Koszalinie?

W Koszalinie możemy poczuć klimat miasta z Ziem Odzyskanych. Jeśli wjedziemy do miasta od strony Gdańska przywita nas współczesny pomnik z 1977 roku autorstwa Władysława Hasiora. To tzw. Płomienne Ptaki, a ich oficjalna dedykacja brzmi "Tym, co walczyli o polskość i wolność Ziemi Pomorza". Jak na sztukę współczesną nie jest taki zły... Natomiast już w centrum, w zasięgu spaceru od muzeum, możemy zobaczyć wybudowany za czasów PRL ratusz, a obok niego pomnik "Byliśmy - Jesteśmy - Będziemy". Dla starszych pisanie o takich "zabytkach" może wydawać się dziwne, ale to też już przecież historia.

Zdecydowanie najwspanialszym zabytkiem Koszalina jest jednak gotycka katedra. Stanęła przy koszalińskim rynku już w 1333 roku i miała niebywałe szczęście, gdyż mimo licznych pożarów Koszalina jej bryła przetrwała do dziś w niezmienionym stanie. Latem 2011 część sąsiadującej z Katedrą ulicy zamieniono w deptak. Dla turystów to dobra wiadomość, można usiąść w jednej z kilku gastronomii (w cukierni są bardzo dobre lody) i przekąsić coś z widokiem na piękną katedrę. Jest tu także nieco atrakcji dla dzieci (np. mała kolejka).

Żeby nie wracać z Rynku do muzeum tą samą drogą proponujemy pójść w stronę obecnej cerkwi prawosławnej, która mieści się w zabytkowym kościele. Niestety do środka nie udało się wejść, ale otwarty był zakratowany przedsionek, więc wnętrze cerkwi (m.in. ikonostas) dało się zobaczyć. Od cerkwi można się udać w dół i wzdłuż średniowiecznych murów wrócimy przez park miejski (dobre miejsce do wybiegania dla dzieci) w okolice muzeum.

Koszalin oferuje jeszcze kilka innych zabytków, ale proponowana przez nas pętla od muzeum, przez Rynek i katedrę, a potem wzdłuż murów to - wraz ze zwiedzaniem muzeum - i tak kilkugodzinna wyprawa. Wystarczająca jak na wycieczkę z dziećmi w deszczowym dzień.

Na skraju Koszalina znajduje się Góra Chełmska, a na jej szczycie sanktuarium oraz wieża widokowa, z której widać Bałtyk. Więcej o tym miejscu w osobnym artykule.

Informacje praktyczne

Samochód można zaparkować tuż przy muzeum, po drugiej stronie ul. Dąbrowskiego. Jeśli na parkingu wszystkie miejsca będą zajęte proponujemy pojechać kilkadziesiąt metrów w górę ulicy - po lewej stronie jest zatoczka i tam też można zostawić samochód.

Muzeum jest nieczynne w poniedziałki, godziny otwarcia można znaleźć na stronie internetowej.

Jak deszcz to do Koszalina

Mimo kilku krytycznych uwag na temat Muzeum w Koszalinie zachęcamy do odwiedzenia tej placówki. Wizyta w niej oraz spacer po Koszalinie mogą być dobrym pomysłem na spędzenie deszczowego dnia podczas urlopu nad morzem i to zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Wszak liczne nadmorskie kurorty (od Gąsek przez m.in. Mielno aż do Darłowa) leżą ledwie 15 - 40 kilometrów od Koszalina.

Linki
* Muzeum w Koszalinie (zachęcamy do wydrukowania sobie opisów wystaw)
* Historia koszalińskiej Katedry

Komentarze - forum







Więcej w naszym serwisie

Copyright (c) Piotr Surowiecki | O nas i kontakt | Regulamin i polityka prywatności | odsłon od XI 2009: 6521767